Z polskich półek – Lindemans – łatwo dostępny, dobry lambik

Często słyszy się opinie, że piwa Lindemansa  są dosładzane, komercyjne, masowe itp. Choć w ofercie browaru rzeczywiście znajdziemy nieciekawe piwa z dodatkiem syropów, to oprócz tego warzy się tam prawdziwe klasyki gatunku. Kluczem do sukcesu jest szukanie piw z flamandzkim zwrotem oude w nazwie.

Lindemans jest jednym z ośmiu browarów warzących piwo typu lambik. Oprócz produkcji piw na bazie starzonego w beczkach lambika powyższe browary dostarczają też bardzo młodego lambika (natychmiast po uwarzeniu) do tzw. geuzestekerij, którzy mieszając i leżakując różne partie wypuszczają piwa na jego bazie pod własną marką

Historia browaru sięga początków 19 wieku, od tego czasu jest on w rękach, obecnie siódmego już pokolenia, rodziny Lindemans. (Browar należy do związku Belgian Family Brewers, o którym pisałem tutaj). Aby poradzić sobie z kryzysem jako dotknął producentów lambika w latach 60tych, właściciele zdecydowali się na wprowadzenia gamy piw dosładzanych syropami owocowymi i zamianę drewnianych beczek na stalowe tanki (podobnie postąpiono m.in. w browarach De Troch czy Belle Vue). Dosładzane piwa szybko zrobiły karierę, szczególnie zagranicą. Pokłosiem sukcesu Lindemansa jest dość powszechne przekonanie o „słodkości” piw na bazie lambika (np. typu kriek). W ostatnich dekadach, kiedy klimat wokół lambika się zmienił, rodzina Lindemans zdecydowała się przywrócić tradycyjne metody produkcji i wypuścić serie klasycznych piw. Oczywiście, nie są to piwa tej klasy co te warzone przez Girardin, Boon i innych, ale dają dobre pojęcie o charakterze gatunku oraz są stosunkowo tanie i łatwo dostępne w Polsce.

Gueuze

zawsze wybieraj tradycyjne Oude Gueuze Cuvee Rene (po lewej)

W kwestii piw typu gueuze (kupaż młodszych i starszych partii lambika) najważniejszą sprawą jest rozróżnienie tradycyjnego, niedosładzanego Lindemans Oude Gueuze Cuvée René (7/10) od znacznie słabszego, słodkiego, filtrowanego Gueuze (3/10) Ten pierwszy to prawdziwe, klasyczne piwo w o bardzo stylowym smaku. Drugie to nudna i słodkawa wariacja na temat gueuze.

Oude Gueuze Cuvée René jest też najstarszym tradycyjnym piwem od Lindemansa. Jego bardzo ładna i oryginalna okłada, została zaprojektowana w charakterystycznym dla Brukseli stylu Art Nouveau przez Charlesa Finkela – importera z USA, który na początku lat 90tych namawiał rodzinę  Lindemans to powrotu na rynek z prawdziwymi lambikami.

 

Kriek 

W kwestii piw typu kriek sytuacja jest podobna jak gueuze. Tutaj także trzeba rozróżnić tradycyjne Lindemans Oude Kriek Cuvée René (7/10) od zwykłego Lindemans Kriek (2/10). Pierwsze jest klasyczne i kwasowe, drugie bardzo słodkie i męczące. W pierwszym użyto całych wiśni ( po flam. krieken) a w drugim soku i słodzików

zawsze wybieraj tradycyjne Oude Kriek Cuvee Rene (po lewej)

Jeżeli chodzi o inne piwa owocowe, to sprawa jest prosta – są dosładzane i nie warto ich kupować. Wśród słabych butelek są takie wynalazki jak Lindemans Cassis (ten jest jeszcze nawet nieco kwaśny) Lindemans Chello, Lindemans Framboise czy najbardziej podłe i słodkie ze wszystkich Lindemans Pêche i Apple.

sztucznie dosładzane piwa na bardzie syropów

Lambik i Faro 

Lindemans nie tylko kupażuje różne starzem lambiki, ale także wypuszcza na rynek niezmieszanego, najczęściej młodego wiekiem lambika na rynek lokalny. Takiego piwa można napić się wyłącznie z beczki (dziś to raczej plastikowy pojemnik z korkiem lub pudełko typu bag in a box).  W tym miejscu mała uwaga. Jeżeli kiedykolwiek, w jakiejkolwiek wiejskiej kawiarni pod Brukselą zobaczycie w ofercie lambika (niezależnie od producenta) to nie dajcie się wyprosić z tej kawiarni do następnego weekendu

Jeżeli chodzi o butelkowane Faro (4/10) (dość popularne w Polsce) to jest to po prostu dosładzany, pasteryzowany, roczny lambik. 100 lat temu Faro było  ulubionym drinkiem brukselczyków, a dziś w wersji od Lindemansa to nawet nienajgorsze zestawienie kwaśnego ze słodkim. Browar poleca go też do przygotowania dania na bazie gruszki i sera koziego…Do beczkowych wersji od innych producentów się nie umywa, ale w celach poznawczych wypić warto.

Botanical lambics

Oprócz faro, lambika, gueuze i krieka browar warzy również serie piw ‘botanical lambics’  gdzie do piwa dodawane są mniej lub bardziej dziwne rośliny. W ginger-gueuze jest to imbir, w blossomgueuze czarny bez a w spontanbasil, od którego zaczęła się zresztą  cała botaniczna rewolucja, znaleźć możemy bazylię. Jeśli chodzi o proces wrzenia, to rośliny dodawane są do beczek z lambikiem. Dalej następuje kupażowanie jak przy gueuze. Efekty tych ciekawych prób są różne, ale na pewno piwa są robione naturalnie, bez słodzików a smak jest ciekawy. Warto spróbować  (6-8/10)

Botanical lambics od Lindemansa. SpontanBasil został uwarzony we współpracy z Mikkeller. Warto sięgnąć po każde z piw, Piwa z tej serii są jednak droższe od tradycyjnego gueuze i krieka a niekoniecznie lepsze.

 

INFORMACJE I ŹRÓDŁA 

storna internetowa związku producentów piwa lambik  (Hoge Raad voor Ambachtelijke Lambikbieren)  https://www.lambic.info/HORAL

strona internetowa browaru Lindemans (Brouwerij Lindemans)  https://www.lindemans.be/

Podobne wpisy

Leave a Comment