Piwo klasztorne, trapistów czy koncernowe? Czyli jak odróżnić prawdziwe klasyki od nędznych imitacji.

Belgijskie piwa kojarzą nam się z klasztorami i zakonnikami. Średniowiecze już dawno się jednak skończyło i większość piw z wesołym mnichem na etykiecie nie ma nic wspólnego nie tylko z jakimkolwiek opactwem ale często dobrym smakiem. Wśród setek nędznych imitacji ciągle można jednak prawdziwe piwa z browarów zakonu trapistów. 

 

1. Piwa trapistów

najsłynniejszą grupę stanowią piwa warzone na terenie istniejących klasztorów trapistów lub w jego bezpośrednim sąsiedztwie. Wspólnoty klasztorne decydują o polityce produkcji, zakupie składników i nadzorują całą produkcję. Tylko w niektórych browarach bracia zakonni są bezpośrednio zaangażowani w proces wrzenia. Zyski ze sprzedaży piwa są przeznaczane utrzymanie i rozwój danego opactwa jak również na cele charytatywne. Piwa tego typu oznaczone są logiem ‘Authentic Trappist Product”, o którego przyznaniu, w formie pięcioletniego certyfikatu, decyduje rada Międzynarodowego Związku Trapistów (The International Trappist Association) do którego przynależy 20 klasztorów na całym świecie. Obecnie na ternie Belgii piwo warzy sześć klasztorów trapistów (oprócz nich piwa warzą również m.in. zakony z Austrii i Włoch). Wszystkie belgijskie piwa trapistów są bardzo dobre i zdecydowanie warte spróbowania. Niektóre z nich to prawdziwe piwne legendy….

2. Piwa klasztorne

Wiele piw nosi nazwę istniejących lub historycznych z klasztorów jednak ich produkcja odbywa się w zwykłych, komeryjnych browarach, z reguły poza terenem opactwa. Takie piwa są sygnowane ikoną kielicha i określeniem ‘Erkend belgisch Abdijbier’/’Bière belge d’Abbaye reconnue’, co można przetłumaczyć jako ‘uznane belgijskie piwo klasztorne’. Jakkolwiek, z racji nieścisłości w systemie certyfikowania, znaczek kielicha rzadko przekłada się na wysoką jakość piwa i ma niewielkie znaczenie dla konsumentów, to jednak warto wiedzieć o co w tym wszystkich chodzi.  O przyznaniu ikony ‘kielicha’ decyduje stowarzyszenie ‘Belgian Brewers’. Znaczek zaświadcza o tym, że między danym klasztorem a certyfikowanym browarem istnieje jakiś związek.  Najczęściej podupadające klasztory otrzymują część wpływów ze sprzedaży piwa, bądź też, jeśli jakiś klasztor już nie istnieje, browar łoży na utrzymanie zabytkowych budynków czy też wspiera fundację zarządzającą dziedzictwem i dziełem klasztoru. Generalnie znaczek ‘kielicha’ jest dla konsumentów nieco mylący i w żadnym wypadki nie oznacza, że piwa nim sygnowana pretendują to bycia niemalże „trapistami”. Z jednej strony dobrze, że browary rzeczywiście czasem wykładają pieniądze na utrzymanie wiekowych opactw, z drugiej jednak można zaobserwować, że wiele z piw z „kielichem” jest dość niskiej jakości (np. Floreffe czy Affligem). Jednymi z wyjątków są m.in. piwa Ename, Val-Dieu (Val Dieu warzy się w niedawno sekularyzowanym opactwie) i Ramee oraz niektóre piwa Abbaye de St Martin oraz St-Feuillien. Znaczek kielicha mają również piwa należące do koncernów (m.in. marki Leffe i Grimbergen)

3. Czy reszta piw z klasztorem albo mnichem na etykiecie jest jednak zupełnie niepijalna ?
W Belgii warzy się dziesiątki rodzajów piw, które nawiązują do średniowiecznego monastycyzmu a nie są sygnowane ani znakiem „trapistów” ani „kielichem”.  Czy każde piwo z wesołym mnichem na etykiecie lub świętym patronem w nazwie, a bez jakiegokolwiek certyfikatu jest niepijalne ?

Odpowiedź brzmi i TAK i NIE

Wiele browarów, żerując na nieświadomości konsumentów, ozdabiają butelki elementami kościelnymi i często zmyślonymi nazwami opactw. To właśnie te piwa można najczęściej znaleźć na półkach polskich i europejskich marketów. Zresztą w samej Belgii, wcale nie jest lepiej i np. w popularnej sieci można kupić niesłychanie obrzydliwe Florival Delhaize Abdijbier. Export i markety to jedno, a lokalny rynek i sklepy specjalistyczne to druga sprawa. Wiele belgijskich piw z ‘uśmiechniętym mnichem” a bez żadnego znaczka to często prawdziwe rarytasy.  Istnieje szereg piw i browarów, które choć nie mają na butelce „kielicha” to przez lata były blisko związane z opactwami (np. Brouwerij Sint-Bernardus, który do 1992 warzył piwo dla licencji legendarnego opactwa Sint-Sixtus w Westvleteren)  lub warzą wyśmienite piwo które w jakiś sposób na etykiecie nawiązują do złotych czasów browarnictwa zakonnego we Flandrii i Walonii (np. seria Kapittel z browaru Van Eecke czy seria Witkap Pater od browaru Slaghmuylder)

Podobne wpisy

Leave a Comment